
Wśród firm, które serio traktują rynek konstrukcji stalowych, coraz częściej pojawia się kombinacja dwóch certyfikatów: EN 1090 i ISO 3834. Nie dlatego, że ktoś im kazał mieć oba. Dlatego, że rynek zaczął tego oczekiwać – a firmy, które to rozumieją, wygrywają kontrakty, do których inne nie są dopuszczane.
EN 1090 reguluje cały proces wytwarzania konstrukcji stalowych i aluminiowych – od materiałów, przez spawanie i montaż, po kontrolę jakości gotowego wyrobu i oznakowanie CE. To norma, która obejmuje zakład jako całość.
ISO 3834 to norma dotycząca wymagań jakości w spawaniu materiałów metalowych. Koncentruje się wyłącznie na procesie spawania – kwalifikacjach personelu, nadzorze nad procesem, kontroli spoin, dokumentacji spawalniczej. Funkcjonuje w trzech poziomach wymagań: podstawowym (ISO 3834-4), standardowym (ISO 3834-3) i kompleksowym (ISO 3834-2).
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że EN 1090 zawiera w sobie wymagania spawalnicze i ISO 3834 jest zbędny. W rzeczywistości jest inaczej: EN 1090 odwołuje się do ISO 3834 jako do normy bazowej dla wymagań jakości spawania. Wytwórnia operująca w wyższych klasach wykonania (EXC3, EXC4) musi wykazać zgodność z ISO 3834-2. Posiadanie certyfikatu ISO 3834 jest więc nie tylko dobrą praktyką – w wielu przypadkach jest technicznym wymogiem certyfikacji EN 1090 na wyższym poziomie.

Generalny wykonawca odpowiedzialny za kontrakt infrastrukturalny nie szuka podwykonawcy, który „jakoś spawa”. Szuka partnera, który może przedstawić pełną dokumentację kwalifikacji spawaczy, procedury spawalnicze (WPQR/WPS) i certyfikat potwierdzający, że jego procesy spawalnicze spełniają określone wymagania jakości.
ISO 3834 jest takim potwierdzeniem – certyfikowanym przez niezależną jednostkę, weryfikowalnym i jednoznacznym. Dla klientów z sektora energetycznego, petrochemicznego, dźwignicowego i infrastrukturalnego certyfikat ISO 3834 jest równie ważnym kryterium kwalifikacji dostawcy jak EN 1090.
W praktyce firma posiadająca oba certyfikaty:
Dobra wiadomość dla firm rozważających oba certyfikaty: EN 1090 i ISO 3834 mają na tyle zbliżony zakres wymagań dotyczących spawania, że wdrożenie ich w ramach jednego projektu jest znacznie efektywniejsze niż realizowanie ich sekwencyjnie.
Systemy dokumentacji, procedury kwalifikacji spawaczy i nadzoru nad procesem spawania mogą być wspólne dla obu norm. Zamiast dwóch oddzielnych zestawów dokumentów – jeden spójny system spawalniczy, który spełnia wymagania obydwu standardów jednocześnie.
Dla firm planujących wdrożenie EN 1090 od podstaw jest to argument za tym, żeby od razu zaplanować zakres obejmujący również wprowadzenie ISO 3834 – bo koszt rozszerzenia przy okazji pierwszego wdrożenia jest ułamkiem kosztu późniejszego dodawania drugiego certyfikatu jako osobnego projektu.