
Jeśli produkujesz, importujesz lub dystrybuujesz na rynku unijnym urządzenia podłączane do sieci albo oprogramowanie, to Cyber Resilience Act (CRA) — po polsku Akt w sprawie cyberodporności — w najbliższych latach bezpośrednio zmieni sposób, w jaki projektujesz, wprowadzasz do obrotu i wspierasz swoje produkty. To jedno z najważniejszych unijnych rozporządzeń dotyczących cyberbezpieczeństwa ostatnich lat, a jego skala oddziaływania jest porównywalna z RODO — tyle że zamiast danych osobowych w centrum uwagi stawia bezpieczeństwo samego produktu cyfrowego. Warto przy tym pamiętać, że CRA nie działa w próżni — uzupełnia obowiązujące już przepisy dotyczące cyberbezpieczeństwa organizacji, takie jak dyrektywa NIS 2, która koncentruje się na bezpieczeństwie firm i instytucji, podczas gdy CRA odnosi się do bezpieczeństwa samych produktów.
CRA to rozporządzenie Unii Europejskiej, które po raz pierwszy w tak kompleksowy sposób reguluje wymogi cyberbezpieczeństwa dla produktów z elementami cyfrowymi. W przeciwieństwie do wcześniejszych przepisów, które koncentrowały się głównie na ochronie danych czy bezpieczeństwie sieci operatorów telekomunikacyjnych, Akt w sprawie cyberodporności obejmuje sam produkt — od etapu projektowania, przez produkcję, aż po cały okres jego użytkowania na rynku.
W praktyce chodzi o dwa główne typy produktów:
Rozporządzenie nie obejmuje jednak wszystkiego bez wyjątku. Poza jego zakresem pozostają m.in. wyroby medyczne, pojazdy, sprzęt lotniczy, systemy wojskowe, a także oprogramowanie oferowane wyłącznie jako usługa (SaaS) oraz projekty open source rozwijane w sposób niekomercyjny — te obszary regulują odrębne przepisy sektorowe.
Jednym z fundamentów CRA jest zasada bezpieczeństwa uwzględnionego już na etapie projektowania (ang. security by design). Oznacza to, że producent nie może traktować cyberbezpieczeństwa jako dodatku wprowadzanego po fakcie — musi je zaplanować od pierwszego szkicu produktu, uwzględniając ryzyko na każdym etapie cyklu życia: projektowania, produkcji, dystrybucji i eksploatacji.

Choć CRA to obszerny akt prawny, jego wymagania można sprowadzić do czterech głównych obszarów:
Po spełnieniu wymogów bezpieczeństwa produkt zyskuje prawo do oznakowania CE, które w tym kontekście potwierdza zgodność nie tylko z wymogami mechanicznymi czy elektrycznymi, ale również z wymaganiami cyberbezpieczeństwa.
CRA wchodzi w życie stopniowo, co daje firmom czas na dostosowanie procesów — ale też oznacza, że część obowiązków pojawi się szybciej, niż mogłoby się wydawać:
Oznacza to, że firmy, które chcą uniknąć chaosu wdrożeniowego w ostatniej chwili, powinny już teraz zacząć analizować, czy ich produkty wchodzą w zakres regulacji i jakie konkretnie obowiązki będą musiały spełnić.
Skala sankcji przewidzianych w CRA ma skutecznie zniechęcać do bagatelizowania nowych obowiązków. Za naruszenie przepisów rozporządzenia grożą kary finansowe sięgające nawet 15 milionów euro lub 2,5% całkowitego rocznego obrotu przedsiębiorstwa — w zależności od tego, która z tych wartości jest wyższa. To poziom porównywalny z sankcjami znanymi z RODO, co pokazuje, jak poważnie unijny ustawodawca traktuje kwestię bezpieczeństwa produktów cyfrowych. Warto jednak pamiętać, że sama kara finansowa to niejedyny koszt braku zgodności — podobny mechanizm, tyle że w kontekście ISO 27001, opisaliśmy w artykule „Ile kosztuje brak ISO 27001? Rachunek, który robi wrażenie”— mechanizm ukrytych kosztów braku bezpieczeństwa jest tu bardzo podobny.
Jeśli Twoja firma projektuje, produkuje lub sprzedaje na rynku UE urządzenia z komponentem cyfrowym albo oprogramowanie, warto już dziś odpowiedzieć sobie na dwa pytania: czy Twoje produkty w ogóle podlegają pod CRA, i jeśli tak — do której kategorii ryzyka się kwalifikują, bo od tego zależy zakres obowiązków. W kolejnych artykułach rozkładamy na czynniki pierwsze obowiązki producentów wynikające z CRA oraz proces zgłaszania podatności i incydentów.